Liga Morska i Kolonialna w Trzebini? Tak jest!

Powiadali, że Rzeczpospolita Polska miała w przeszłości kolonie. Mianowicie w Gambii w Zachodniej Afryce i na wyspie Tobago u wybrzeży Ameryki Południowej. To trochę naciągana historia, ale jakby przyjrzeć się bliżej sprawie to w sensie formalnym rzeczywiście jest to prawdziwe twierdzenie. Księstwo Kurlandii i Semigalii, które było lennem Rzplitej władało wspomnianymi terytoriami zamorskimi w XVII wieku. Mało tego, nawet na Dalekim Wschodzie w tamtym czasie istniało małe „polskie” państwo o nazwie Jaxa [LINK], założone przez polskiego bitnego szlachcica-awanturnika Nicefora Czernichowskiego, graniczące z Chinami, a nawet utrzymujące stosunki dyplomatyczne z Chińczykami!

01. Rzeczpospolita Obojga Narodów 1635

Mapa Rzplitej w XVII w. Fot. Maciej Szczepańczyk, Wikimedia Commons

02. Talar Jakub Kettler 1645

Talar Jakuba Kettlera (1642-1681) z 1645 r. bity w Mitawie, Kurlandia. Na rewersie herby Polski i Litwy. Zlicytowany w 2017 r. na 68 aukcji WCN za 26.880 zł.
Fot. Warszawskie Centrum Numizmatyczne – wcn.pl

http://wcn.pl/auctions/68/702

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., gdy jeszcze dobrze nie okrzepły granice państwa, Polska już aspirowała do miana potęgi kolonialnej. Pierwszym impulsem do działania było odzyskanie dostępu do Bałtyku. Emanacją tychże dążeń była masowa, bo licząca w 1939 roku prawie milion członków, organizacja pn. Liga Morska i Kolonialna (nazwa zmieniała się kilkukrotnie w międzywojniu) – w dużym uproszczeniu coś na kształt BBWR-u, ale na kierunku morskim. Założenia ideowe wyartykułowane w statucie były arcyambitne [Statut Ligi Morskiej i Kolonjalnej. (1932)]. W trzecim rozdziale statutu organizacji z 1932 r., którego autorem był gen. dyw. Gustaw Orlicz-Dreszer wyczytać można, że było to stowarzyszenie o charakterze bezpartyjnym, apolitycznym i skupiającym w swoich szeregach „państwowców”. L.M.K. posiadała swoją banderę, umundurowanie i jak pokazują niektóre archiwalne fotografie była także uzbrojona. Organem prasowym był miesięcznik „Morze”.

02A. Cele Ligi Morskiej i Kolonialnej

Rozdział III Statutu Ligi Morskiej i Kolonialnej z 1932 r.
Fot. Domena publiczna, archiwum autora

Dlaczego piszę o tej organizacji, a nie np. o przygotowaniach centrów zarządzania kryzysowego i szpitali na wypadek ogólnopolskiej fali napadów apopleksji po wprowadzeniu ograniczonego zakazu handlu w niedzielę w świątyniach konsumpcji zwanych galeriami handlowymi*? Otóż Czytelnik z Trzebini przesłał mi niedawno zestaw fotografii dokumentów swojego pradziadka – mieszkańca Trzebini, pocztowca i aktywisty Ligi Morskiej i Kolonialnej – Jana Gerusa.

03. Jan Gerus

Jan Gerus – zdjęcie portretowe z okresu międzywojennego. Fot. Archiwum R.K.

Pan Jan w międzywojniu był pracownikiem Urzędu Pocztowo-Telegraficznego Trzebinia 2, czyli placówki pocztowej zlokalizowanej przy dworcu kolejowym w Trzebini. Oprócz pełnionych funkcji ściśle związanych z Pocztą Polską był także aktywistą Ligi Morskiej i Kolonialnej, której przedstawicielstwo mieściło się w tejże placówce. Wybór siedziby ogniwa organizacyjnego tj. oddziału, a więc liczącego minimum dwudziestu członków, nie był jak się wydaje przypadkowy. Trzebinia była przez długi czas, tak przed I WŚ jak i po II WŚ ważnym, strategicznym węzłem kolejowym z bogatą infrastrukturą (obecnie na dworcu np. nie sposób legalnie oddać honorowo moczu nie wspominając o honorowym wypróżnieniu kiszki stolcowej, nawet ustępu czy sławojki nie ma, ale kogo to przecież obchodzi). Przez trzebiński dworzec przewijało się wielu ludzi z różnych zakątków Polski i krajów ościennych. Wedle informacji, zamieszczonej na stronie internetowej Mariusza Paździory „Chrzanovia patria parva” [LINK], na dworcu, ściślej w restauracji kolejowej miało dojść do incydentu z udziałem samego Józefa Stalina! Od siebie dodam w ramach dygresji, że absolutnym kłamstwem jest twierdzenie jakoby obrońca chrześcijaństwa płk. wojsk kwarcianych Jan Sobieski, późniejszy król polski zdobywał doświadczenie wojskowe szturmując Jasną Górę w 1655 roku pod szwedzkimi barwami Karola X Gustawa. Tak, ten sam Jan III Sobieski, który wypoczywał na Lipowcu w drodze pod Wiedeń, ale to nieprawda.

03A. Jan Gerus. Trzebinia luty 1940

Urząd Pocztowy Trzebinia 2, luty 1940 r. Po lewej Jan Gerus, przy biurku N.N.
Fot. Archiwum R.K.

03B. Jan Gerus. Trzebinia maj 1941

Urząd Pocztowy Trzebinia 2 [TRZEBINIA (OBERSCHLESIEN)], maj 1941 r. Po prawej Jan Gerus, po lewej N.N., w tle na ścianie zawieszona mapa Republiki Weimarskiej. Z uwagi na datację fotografii mapa powinna być koniecznie wymieniona przez personel placówki. Przedstawiała mocno nieaktualną w 1941 r. sytuację polityczną na arenie międzynarodowej. Fot. Archiwum R.K.

Lokalizacja struktur organizacyjnych Ligi akuratnie przy dworcu sprzyjała akcji propagandowej, pozyskiwaniu nowych członków jak i zbiórek pieniężnych. Pan Gerus niewątpliwie posiadał duży dar przekonywania. Do tego stopnia skutecznie propagował idee morskie w Zagłębiu Krakowskim, że dostrzeżono ten fakt w Warszawie. Jak wynika z treści poniższego pisma, w podziękowaniu „za intensywne poparcie akcji rozpowszechniania bronzowych medali pamiątkowych wydanych z racji XV-lecia odzyskania Morza – przesyłamy WPanu przy niniejszem 1 medal srebrny – jako premję propagandową Ligi Morskiej i Kolonjalnej.” (oryginalna pisownia sprzed reformy gramatycznej 1936 roku).

04. Jan Gerus 1935

Pismo B.Z.G. Ligi Morskiej i Kolonialnej w W-wie do Jana Gerusa datowane na 5 października 1935 r. Fot. Archiwum R.K.

04A. Jan Gerus 1935

Firmową papeterię prawdopodobnie wyprodukowano w Wielkiej Brytanii. Czy rozpoznaje ktoś herb ze znaku wodnego? Fot. Archiwum R.K.

 

Srebrny medal projektu Tadeusza Breyera z 1935 r. wraz z nadaniem, bity w Mennicy Państwowej w Warszawie. Galeria – w celu powiększenia zdjęć należy kliknąć w dowolną miniaturę. Fot. R.K.

Liga Morska i Kolonialna zawiesiła swoją działalność w szczytowym okresie popularności tj. 1939 r. Z przyczyn obiektywnych działalność nie była kontynuowana w czasie okupacji niemieckiej. Po II WŚ Liga funkcjonowała pod różnymi nazwami podobnie jak w międzywojniu. Obecnie istnieje pn. Liga Morska i Rzeczna, ale to już nawet nie jest cień dawnej świetności i nie ma się co temu dziwić. Z relacji R.K. wynika, że pradziadek zmarł zaraz po wojnie. Gdyby Pan Gerus żył do dziś to z pewnością siarczyście przeklinałby tych, którzy doprowadzili do upadku przemysł stoczniowy w Polsce.

„Morze niedość jest kochać – trzeba umieć niem władać.”
Powyższe słowa kreślił gen. Orlicz-Dreszer ponad 80 lat temu. Nic nie straciły na aktualności.

 


* Z jedną z krakowskich galerii handlowych wiąże się niesamowita i przerażająca zarazem historia. Zawsze mam szczęście być przydybanym przez zbłąkane zagraniczne turystki, głównie z ojczyzny Żorża Waszyngtona, które proszą mnie o wskazanie drogi do różnych galerii czy muzeów tak jakbym na czole miał wytatuowane „przewodnik”. To była jednak niecodzienna sytuacja, bowiem przydybały mnie dwie miłe i bardzo śliczne Amerykanki – jedna czarna, druga biała, ale to czarna mnie indagowała całkiem jak na konwejerze jak dotrzeć do „szoping senter galeły”. Na tą okoliczność spięty byłem okrutnie i cedziłem opornie przez zęby każdą sylabę po amerykańsku, albowiem dostaję drgawek na samą myśl o świątyniach konsumpcji i makdonaldyzacji życia. Wytłumaczyłem, ale do tej pory nie wiem dlaczego niewiasty wybuchły śmiechem jak na do widzenia powiedziałem im „bye bye”, a chwilę wcześniej chlapnąłem instynktownie „it’s a long way to Tipperary… It means to gallery”. Po tym traumatycznym doświadczeniu musiałem później wypić całe wiadro Melisany Klosterfrau 😉

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: