Mennica fałszerska w Chrzanowie

Fałszerstwa monet są stare jak świat – ktoś by powiedział, że brzmi to jak banalny frazes, ale dopóki monety będą w obiegu, a ściślej pieniądz w postaci fizycznej, dopóty będzie istnieć pokusa ich fałszowania. Dość wspomnieć o niezliczonych warsztatach fałszerskich usianych po Rzeczypospolitej jak długa i szeroka, niezależnie od epoki. Pokusa fałszowania, a co za tym idzie zarobku z tego wynikającego zawsze była tak silna, że procederu tego dopuszczały i nadal dopuszczają się wszystkie stany w hierarchii społecznej, niezależnie od płci, wyznania czy narodowości. Pieniądz fałszowali królowie i książęta, możnowładcy, duchowni, Żydzi, chłopi, analfabeci, kobiety, mężczyźni a nawet państwa (zainteresowanych tematyką fałszerstw odsyłam do wyszczególnionej w bibliografii literatury przedmiotu – niepełnej oczywiście, bowiem zjawisko dobrych, wysublimowanych, profesjonalnych fałszerstw jak i pospolitych „druków domowych” jest powszechne w skali światowej).

Chrzanów został „rozsławiony” w międzywojniu za sprawą bandy fałszerzy pięciozłotówek i dwuzłotówek, która została opisana na łamach tygodnika „Tajny detektyw” z 14 lutego 1932 roku w artykule zatytułowanym „Udziałowcy chrzanowskiej mennicy”. Inkryminowanego czynu dopuścić się miała grupa, w której skład wchodzili: Icek Rosenblum, Mordka Schwarzbard, Jan Karbownik, Jan Bień i Zofia Niewiara, przy czym pierwsi trzej zajmowali się produkcją, natomiast pozostała dwójka dystrybucją na terenie powiatów: chrzanowskiego, olkuskiego i sosnowieckiego.

Mennica

Wprawdzie autor artykułu nie uszczegółowił o jakie konkretnie monety chodzi i dokładnie jak długo szajka działała to podana ilość puszczonych w obieg fałszywek pozwala sądzić, że niedługo choć nominalna wartość wyprodukowanych monet nie była przed wojną mała. Monet o nominale 5 złotych wyprodukowano około 5000 sztuk, a o nominale 2 złotych kilkaset sztuk.

Monety produkowane były metodą odlewu i najpewniej były pokrywane chemicznie srebrem lub innym „białym metalem” imitującym srebro. Nie wiadomo z jakiego stopu metali były wykonane i ile ważyły, ale jak zapewniał terenowy korespondent tygodnika były wykonane „z nadzwyczajną wprost dokładnością”, ciężko było je odróżnić od oryginałów, ale warstwa srebra szybko się ścierała. Wizerunki monet jak i inne szczegóły dot. fałszerskiego procederu najpewniej zawierały akta śledztwa wraz z dokumentacją fotograficzną chrzanowskiej Policji Państwowej a być może zachowały się dokumenty na ten temat w Narodowym Banku Polskim. Czy przetrwały jednak II WŚ? Trudno ocenić. W tym miejscu najstosowniej będzie przytoczyć fragment artykułu.

„Mennica była urządzona prymitywnie, ale w sposób bardzo dowcipny. Najważniejszem narzędziem była skrzynka drewniana bez dna w wielkości pudełka z tutek, składająca się z dwóch części, złączonych zawiaskami. Do skrzynki tej wkładali fabrykanci masę gipsową, w którą przed stwardnieniem gipsu wgniatali oryginalne monety, posmarowane masłem. Po stężeniu gipsu wyjmowali monety prawdziwe, skrzynkę zamykali i w ten sposób powstałej formie sporządzali falsyfikaty. Stop był sporządzany wedle specjalnej recepty fachowego metalurga. Gotowy odlew wkładano do specjalnych roztworów chemicznych, który nadawały im naturalny połysk”.

Nie wiadomo jak potoczyły się losy fałszerzy i jaka ich spotkała kara. Z pewnością nie była tak surowa i okrutna jak w Wiekach Średnich i nikt obwinionych nie gotował w oleju, nie wlewał ołowiu do gardła czy przybijał do bram miejskich fałszerskiej dłoni po mutylacji ani nie pieczętował rozpaloną cechą. Fałszowanie pieniędzy jest zbrodnią w Polsce po dziś dzień, niegdyś zwaną zbrodnią obrazy majestatu i zaliczane do najcięższych przestępstw. Nie każdy jednak za ten czyn płacił gardłem lub długoletnim pozbawieniem wolności. Surowej kary unikali zwykle fałszerze uplasowani najwyżej na drabinie społecznej (vide Piotr z Kurozwęk herbu Poraj „Piorun”). Przykłady „superdolarów” drukowanych w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej czy też polskich monet kolekcjonerskich bitych w Chińskiej Republice Ludowej pokazują, że zarówno w przeszłości jak i obecnie można uniknąć kary za zbrodnię fałszowania pieniędzy.

Skan wizerunków fałszerzy dzięki uprzejmości red. Lucjana Siewiorka z Tygodnika Ziemi Chrzanowskiej „Przełom”.


Artykuł pierwotnie został opublikowany w 2016 r. w kwartalniku numizmatycznym – numizmatyków z miast Jastrzębie Zdrój, Praszka, Wieluń – „GROSZ” (nr 144, s. 21-23).

* * *

Już po opublikowaniu tekstu udało się ustalić, że Narodowy Bank Polski, Oddziały Okręgowe w Warszawie, Krakowie, Katowicach i Kielcach nie posiadają żadnych materiałów dot. opisywanej bandy fałszerskiej z Chrzanowa.

Oprócz tego ustaliłem, że zgodnie z Międzynarodową Konwencją o zwalczaniu fałszerstw pieniędzy z dn. 20 kwietnia 1929 roku, Krajowe biura do spraw fałszerstw były organizowane przez Policję Państwową.

Z przyczyn obiektywnych nie publikuję bibliografii zamieszczonej w artykule ponieważ jest dość obszerna, jednakże zainteresowanym mogę ją przesłać, zapraszam więc do kontaktu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑

%d blogerów lubi to: